Tag Archives: polszczyzna

Wszyscy znają się na języku polskim (i na cukierze)

W bardzo ważnej książce do lingwistyki o zasięgu światowym jako przejaw overgeneralisation podano następujący przykład:

Polish: the masculine singular ending to indicate possession, -a, is

used with other nouns,

e.g. cukiera instead of cukieru ‘of the sugar’.

Bardzo interesujące.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Bydgoszcz — nazwa rodzaju żeńskiego

Nie wiemy nieraz, że istnieje jakiś problem językowy, dopóki się on nie ujawni.

Słowniki poprawnościowe nie zamieszczają specjalnych przestróg, że jeśli np. Bydgoszcz jest rodzaju żeńskiego, to nie jest męskiego.

Aż tu nagle poseł Rostowski, który kandyduje z woj. kujawsko-pomorskiego do Parlamentu Europejskiego, widocznie nie będąc zakorzenionym w regionie/regionach, powiada:

— Pani dobrze wie, że w tym zakresie, cokolwiek bym nie zrobił, będzie źle. Bo jeżeli zamieszkam w Toruniu, będzie problem z Bydgoszczem. Jeżeli zamieszkam w Bydgoszczu, to kogoś obrażę w Toruniu.

(Źródło)

Niby z Bydgoszczą nie powinno być problemów, bo to duże miasto. Z mniejszymi ośrodkami lub innymi nazwami nikomu nie jest już łatwo.

Pruszcz i Wrzeszcz mają rodzaj męski. A Małogoszcz, pod którą to miejscowością rozegrała się bitwa podczas powstania styczniowego? A obiekt geograficzny o nazwie Błyszcz?

Jacek Rostowski mówi o „Bydgoszczu”.

1 komentarz

Filed under fleksja, język polski, nazwy własne

Kogo / co mogą obrazić przeprosiny?

Na stronie głównej portalu gazeta.pl znajduje się jako reklama taki oto tekst.

ScreenHunter_940 Oct. 19 10.06

Zarząd przeprasza (wyraża ubolewanie z powodu naruszenia dóbr osobistych — przez kogo?) osoby, ale chyba obraża interpunkcję średnikiem przed „to”, poczucie językowej poprawności sformułowaniem „kult po zmarłym” oraz normę przez użycie „odnośnie” zamiast „odnośnie do”.

„Wydawanie i rozpowszechnianie” „zawierające nieprawdziwe informacje”?! Litości…

To w ogóle jakaś smutna sprawa.

Dodaj komentarz

Filed under grzeczność językowa, poprawność językowa

Ludoteka

Prawem serii, za mocno już zasiedziałymi w języku płytoteką i dyskoteką, właśnie przez agencje doniesiona została ludoteka.

Poinformował również, że na terenie parafii św. Gerlanda w Lampedusie, we współpracy z Caritas, organizacją Save the Children i stowarzyszeniem sportowym Lampedusa Libera, postawiono namiot-ludotekę, w którym mogą spędzać czas młodzi imigranci. [Gazeta.pl]

A może takie słowo już było, tylko jam nie był świadom?

 

Dodaj komentarz

Filed under neologizmy

O trudnościach w odmianie polskich nazwisk męskich

piszą na stronach Dziennika.

W formie takiej galeryjki do klikania — tutaj.

Po przeklikaniu się streszczam:

1. nazwiska męskie zakończone na -e, jak Krauze, Kolbe — odmieniać przymiotnikowo, znaczy: Krauzego, Kolbego;

2. dwuczłonowe nazwisko Korwin-Mikke — odmieniać tylko drugi człon jak w punkcie 1, tj. Korwin-Mikkego. Zdaje się, że najsławniejszy nosiciel tego nazwiska ma na ten temat inne zdanie, bo PKW rejestrowała komitet Janusza Korwin-Mikke;

3. Ziobro, Żyro — odmieniać jak woda; prawda, choć jakoś nieproste to skojarzenie;

4. celownik (komu?) nazwiska Jacyków to Jacykowowi;

5. za to w nazwisku Ścibor-Rylski mają się odmieniać oba człony (podobnie jak w punkcie 2 — brak uzasadnienia).

Kto lubi taką formę uczenia się, ma to, co lubi.

Dodaj komentarz

Filed under fleksja, nazwiska

Co to jest drybel? Zagadka z Mrożka

W sztuce Sławomira Mrożka* Kynolog w rozterce (1962) bohaterowie nasłuchują odgłosów bicia żony (!), a komentarz Nieznajomego jest chyba tenisowy.

Co to jest drybel? A kurchalter czyta się kurc-halter?

Kynolog ucieka przed nią w panice. Nad sufitem rozlegają się dziwne odgłosy. Jest to jakby sapanie maszyny parowej, połączo­ne z łoskotem pustych beczek upuszczanych z wysokości, od czasu do czasu gwizd. Przyjaciółka Ptaków zaprzestaje gonitwy za Kynologiem i patrzy w sufit.

NIEZNAJOMY — Co to?

KYNOLOG — Lokator z góry bije swoją żonę. Człek to solidny punktualny bardzo. Jeżeli bije, jest za pięć dwunasta. Lokator zawsze bije na dwunastą.

NIEZNAJOMY (wyjmuje złoty zegarek z dewizką i sprawdza godzinę) — Dwunasta zero.

KYNOLOG — Ja za niego ręczę. (do poprzednich odgłosów przyłącza się teraz jakby tupot galopujących po suficie koni) Teraz ją goni dokoła fikusa. Szczegółów nie znamy.

NIEZNAJOMY — Kwiaty w mieszkaniu to radość dla oczu a dla płuc wytchnienie. (nasłuchuje) Tak, to bekhend chyba…

KYNOLOG — Co jest bek… co proszę?

NIEZNAJOMY — Bije ją bekhendem… (nasłuchuje) Jeśli się nie mylę, nawet bekhend dubel, z podwójną przerzutką, z drajwem na trzy cugi i drybel na centrę.

PRZYJACIÓŁKA PTAKÓW — O!

KYNOLOG (oszołomiony) — Na co drybel, proszę?

NIEZNAJOMY — Choć mogę się mylić. Chciałbym na czymś stanąć i posłuchać z bliska. (wskazuje kanapkę) Czy państwo pozwolą?

PRZYJACIÓŁKA PTAKÓW (podsuwając mu kanapkę) — Ale czy wystarczy? Nie będzie za nisko?

NIEZNAJOMY — O, dziękuję bardzo! (odkłada kapelusz i laskę, wchodzi na kanapkę. Rozlegają się dodatkowe dźwięki, zbliżone do odgłosu piły tarczowej) Typowy kurchalter… (teraz następują głosy jak w muzyce elektronowej. Psy za drzwiami na lewo zaczynają wyć)

KYNOLOG — No, tego nie było! Psy mi rozdrażnili!

NIEZNAJOMY — To bardzo ciekawe…

KYNOLOG — Panie! Co za czasy! Żeby tak znęcać się nad zwierzętami!

———————————————————————————————————–

Źródło: S.Mrożek, Kynolog w rozterce, [w:] Tenże, Teatr 6, Warszawa: Oficyna Literacka Noir sur Blanc, 1998, s. 258.

———————————————————————————————————–

* Którego prochy mają dziś być pochowane w tzw. Panteonie Narodowym (co za nazwa!) w Krakowie. Requiescat in pace.

Dodaj komentarz

Filed under język polski, leksyka, słowa dawne, słownictwo

Nieco tajemnicze OKOWY

Dopełniacz liczby mnogiej rzeczownika okowa albo wyłącznie pluralnego okowy brzmi… albo oków, albo okowów.

SO PWN stawia sprawę jasno, ale wbrew uzusowi żąda wyłącznie formy oków:

okowy oków

Ciekawe objaśnienie dał M. Bańko:

„Inny słownik” nie opisuje słowa okowa, lecz okowy, gdyż współcześnie używa się go tylko w liczbie mnogiej. Dopóki funkcjonowała forma liczby pojedynczej, dopełniacz miał oczywiście regularną, bezkońcówkową formę oków, jak głowa – głów. Dziś, gdy używa się tylko liczby mnogiej, przewagę zyskała forma z końcówką -ów, jak warcaby – warcabów.

Ale czy rzeczywiście słowo okowa wyszło już z użycia? M. Malinowski słusznie zauważył, że forma okowów występowała już w XIX w.

Wyraz okowy (inaczej ‘łańcuchy, kajdany, pęta’) ma rodzaj gramatyczny niemęskoosobowy, taki sam jak (te) alkowy, (te) podkowy, tylko że w przeciwieństwie do nich nie występuje w liczbie pojedynczej. Sprawa z dopełniaczem istotnie nie jest taka jednoznaczna. Wprawdzie w słownikach ortograficznych znajdujemy wyłącznie formę (tych) oków, ale np. Słownik poprawnej polszczyzny PIW Stanisława Szobera (z 1961 r.) i Uniwersalny słownik języka polskiego PAN pod redakcją Stanisława Dubisza (z 2003 r.) stawiają sprawę inaczej − że można mówić oków albo okowów. Postaci okowów użył w „Ogniem i mieczem” Henryk Sienkiewicz: Idę Kozaków z waszych okowów uwolnić / By ich w tatarskie łyka skrępować! Muszę przyznać, że i mnie „lepiej brzmi” tych okowów. Forma ta powinna jak najszybciej trafić do nowych wydań słowników ortograficznych jako oboczna do (tych) oków.

Pewną intuicją do dalszych studiów może być decyzja autorów Słownika języka polskiego tzw. warszawskiego, którzy (t. 3, s. 745) uznali, że okowy ‚pęta żelazne, łańcuchy, kajdany; przen. jarzmo niewoli’ to — obok archaicznej formy pluralnej okowiny — forma rzeczownika rodzaju męskiego oków. Wśród przykładów brak jednak dopełniacza liczby mnogiej, który by był jeśli nie rozstrzygający, to istotny.

 

 

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized