Category Archives: frazeologia

Szalej jest do jedzenia czy do picia?

Powiedział premier Donald Tusk, z politowaniem się wypowiadając o „pożal się Boże politykach”, którzy pojechali na Krym obserwować demokratyczne (?) referendum, że się szaleju opili.

I już — abstrahując od polityki — trzeba by się zastanowić, co to ten szalej i czy się go je, czy pije.

Słowniki frazeologiczne podają, że można się szaleju objeść, zatem premier popełnił  błąd frazeologiczny.

Według Nowej księgi przysłów polskich, żeby głupio się zachowywać, można być po objedzeniu się następującymi roślinami / substancjami:

  • blekot
  • kąkol
  • szalej
  • dur
  • matonóg
  • dendera

Opić zaś się można było masłokiem.

Według Wikipedii inne nazwy szaleju (jadowitego) to: „blekot, bzducha wodna, cykuta, cykuta jadowita, pietruszyca wodna, szaleniec, szaleń, wsza wodna”.

3 komentarze

Filed under frazeologia, poprawność językowa

Wyborczy bębenek?

Ucichł już kampanijny zgiełk w woj. podkarpackim, więc można zwrócić uwagę, że podobnie jak z czambułem i pohyblem, także z frazeologicznym bębenkiem coś się dzieje. Gazeta Wyborcza zatytułowała jeden ze swoich tekstów Pustawy wyborczy bębenek. Nieprosta sprawa.

Dodaj komentarz

Filed under frazeologia

Lektury kulturalne: „międlenie wora”

Jako bezpartyjny czytacz słów trafiam w różne miejsca logosfery, która bywa również cyberprzestrzenna.

Dziś na przykład publicystyka na tematy kulturalne, dziedzina: wystawiennictwo dzieł sztuki, dobór artystów, traktowanie ich przez galerie.

Pisząca opisuje czcze dyskusje [?] jako „międlenie wora”. Cytat z kontekstem:

Podstawą funkcjonowania każdej takiej placówki, czy to szara nowa jama czy szary stary zamek, jest twórczość artystyczna. Bez niej nie byłoby tego rodzaju instytucji, żadnej galerii, “pracy w kulturze”, wystaw budujących wizerunek i prestiż miejsca, karier dyrektorskich, kuratorskich celebrytów i chwalenia się polską sztuką za granicą. Działalność tych kulturalnych maszyn bez artystycznego paliwa byłaby jakimś zardzewiałym, żałosnym, nikomu niepotrzebnym skrzypieniem złomu. Instytucje wystawiennicze stałyby bez artystów puste. I do tego, zdaje się, instytucje zmierzają, nie płacąc artystom za wykonaną pracę.

Banały, upierdliwe banały i międlenie wora…a jednak jakoś wszyscy o tym zapomnieli odwracając sytuację do góry nogami. Przyjęto bowiem, że prezentacja pod szyldem instytucji/galerii jest sama w sobie wielkim osiągnięciem dla artysty. Przyjęli to dyrektorzy “wyróżniający” zaproszeniem do wystawy i artyści czujący się nim “wyróżnieni”. Przyjęto też, że sam (wątpliwy często) “prestiż uczestnictwa” zaspokoi potrzeby artysty. Domaganie się zapłaty za pracę to już nie tylko fanaberia artysty, to ewidentne naciąganie instytucji na dodatkowe, nieprzewidziane w budżecie koszty. To wręcz działanie na jej niekorzyść! Przyjęto, w końcu, że to permanentne żerowanie na cudzej pracy artystycznej usprawiedliwione może być łatwo “niskim budżetem projektu”. W ten sposób tłumaczy się okradanie artystów.

Autorka: Laura Pawela. Źródło.

No cóż. Trzeba by poprosić podwórkowych chuliganów i szkolnych / falowych / więziennych dręczycieli słabszych o opis i pragmatykę owego działania, wymienność / synonimię czasowników we frazeologizmie i tak dalej. Sprawdzić w Sieci. Opisać drogi metaforyzacji znaczenia czasownika międlić (w gardle mnie ściska) w kontekście słowiańskich technik obróbki lnu itd. Ale…

Dodaj komentarz

Filed under frazeologia, język polski, Uncategorized

Draguła i Darski (Nergal) z bluźnierstwem w tle

W czambuł i na pohybel to elementy związków frazeologicznych, które brzmią tak atrakcyjnie, że dwaj wypowiadający się ostatnio w mediach specjaliści od bluźnierstw w sferze publicznej, analityk i praktyk (ks. Andrzej Draguła i Adam Darski, pseud. artyst. „Nergal”), użyli ich w innowacyjny sposób.

1.

– Sądy wcale nie są takie skłonne do karania. Próbują znaleźć właściwą miarę między wolnością religijną a artystyczną. To nie jest tak, że one w czambuł idą za człowiekiem, który napisał donos, i na pierwszej rozprawie skazują biednego artystę na ciężkie roboty.

Źródło: Bóg w Ameryce 28.08.2013

czambuł - Draguła - 0002

Słowniki poprawnościowe zezwalają jedynie na potępić w czambuł ‘potępić wszystkich, wszystko bez wyjątku’, do czego A. Draguła choćby jako uczony skłonny nie jest. Młodzież nieraz zapytuje prowokacyjnie, czy ktoś chce dostać w czambuł, ale to jednak inny kontekst. Blisko tutaj do w ciemno.

2.

To dla mnie jakiś surrealizm, kolejna bzdura i mam nadzieję, że chwilowa fanaberia rządzących. Pornografię lubię i jej potrzebuję. Przyznawanie się do tego publicznie może zrobić ze mnie w oczach niektórych dewianta, ja jednak na pohybel sądzę, że jestem stosunkowo zdrowym człowiekiem. Tak jak zdrowy jest seks i zdrowa jest pornografia. Dewiacją jest ograniczenie. – powiedział Nergal.

Źródło Nergal: Pornografię lubię i jej potrzebuję, 2013-08-30

Na pohybel! to sarmackie (od Kozaków pożyczone?) zawołanie, by kogoś uśmiercić. Współcześnie znaczy też (SPP PWN): ‘na zatracenie, na zgubę, na nieszczęście’, co nadaje wypowiedzi A. Darskiego nieco przewrotnego sensu. Bo zdaje się, że zamiast na pohybel miało być na przykład na przekór.

2 komentarze

Filed under frazeologia, język polski