Monthly Archives: Wrzesień 2013

O trudnościach w odmianie polskich nazwisk męskich

piszą na stronach Dziennika.

W formie takiej galeryjki do klikania — tutaj.

Po przeklikaniu się streszczam:

1. nazwiska męskie zakończone na -e, jak Krauze, Kolbe — odmieniać przymiotnikowo, znaczy: Krauzego, Kolbego;

2. dwuczłonowe nazwisko Korwin-Mikke — odmieniać tylko drugi człon jak w punkcie 1, tj. Korwin-Mikkego. Zdaje się, że najsławniejszy nosiciel tego nazwiska ma na ten temat inne zdanie, bo PKW rejestrowała komitet Janusza Korwin-Mikke;

3. Ziobro, Żyro — odmieniać jak woda; prawda, choć jakoś nieproste to skojarzenie;

4. celownik (komu?) nazwiska Jacyków to Jacykowowi;

5. za to w nazwisku Ścibor-Rylski mają się odmieniać oba człony (podobnie jak w punkcie 2 — brak uzasadnienia).

Kto lubi taką formę uczenia się, ma to, co lubi.

Dodaj komentarz

Filed under fleksja, nazwiska

Co to jest drybel? Zagadka z Mrożka

W sztuce Sławomira Mrożka* Kynolog w rozterce (1962) bohaterowie nasłuchują odgłosów bicia żony (!), a komentarz Nieznajomego jest chyba tenisowy.

Co to jest drybel? A kurchalter czyta się kurc-halter?

Kynolog ucieka przed nią w panice. Nad sufitem rozlegają się dziwne odgłosy. Jest to jakby sapanie maszyny parowej, połączo­ne z łoskotem pustych beczek upuszczanych z wysokości, od czasu do czasu gwizd. Przyjaciółka Ptaków zaprzestaje gonitwy za Kynologiem i patrzy w sufit.

NIEZNAJOMY — Co to?

KYNOLOG — Lokator z góry bije swoją żonę. Człek to solidny punktualny bardzo. Jeżeli bije, jest za pięć dwunasta. Lokator zawsze bije na dwunastą.

NIEZNAJOMY (wyjmuje złoty zegarek z dewizką i sprawdza godzinę) — Dwunasta zero.

KYNOLOG — Ja za niego ręczę. (do poprzednich odgłosów przyłącza się teraz jakby tupot galopujących po suficie koni) Teraz ją goni dokoła fikusa. Szczegółów nie znamy.

NIEZNAJOMY — Kwiaty w mieszkaniu to radość dla oczu a dla płuc wytchnienie. (nasłuchuje) Tak, to bekhend chyba…

KYNOLOG — Co jest bek… co proszę?

NIEZNAJOMY — Bije ją bekhendem… (nasłuchuje) Jeśli się nie mylę, nawet bekhend dubel, z podwójną przerzutką, z drajwem na trzy cugi i drybel na centrę.

PRZYJACIÓŁKA PTAKÓW — O!

KYNOLOG (oszołomiony) — Na co drybel, proszę?

NIEZNAJOMY — Choć mogę się mylić. Chciałbym na czymś stanąć i posłuchać z bliska. (wskazuje kanapkę) Czy państwo pozwolą?

PRZYJACIÓŁKA PTAKÓW (podsuwając mu kanapkę) — Ale czy wystarczy? Nie będzie za nisko?

NIEZNAJOMY — O, dziękuję bardzo! (odkłada kapelusz i laskę, wchodzi na kanapkę. Rozlegają się dodatkowe dźwięki, zbliżone do odgłosu piły tarczowej) Typowy kurchalter… (teraz następują głosy jak w muzyce elektronowej. Psy za drzwiami na lewo zaczynają wyć)

KYNOLOG — No, tego nie było! Psy mi rozdrażnili!

NIEZNAJOMY — To bardzo ciekawe…

KYNOLOG — Panie! Co za czasy! Żeby tak znęcać się nad zwierzętami!

———————————————————————————————————–

Źródło: S.Mrożek, Kynolog w rozterce, [w:] Tenże, Teatr 6, Warszawa: Oficyna Literacka Noir sur Blanc, 1998, s. 258.

———————————————————————————————————–

* Którego prochy mają dziś być pochowane w tzw. Panteonie Narodowym (co za nazwa!) w Krakowie. Requiescat in pace.

Dodaj komentarz

Filed under język polski, leksyka, słowa dawne, słownictwo

Nieco tajemnicze OKOWY

Dopełniacz liczby mnogiej rzeczownika okowa albo wyłącznie pluralnego okowy brzmi… albo oków, albo okowów.

SO PWN stawia sprawę jasno, ale wbrew uzusowi żąda wyłącznie formy oków:

okowy oków

Ciekawe objaśnienie dał M. Bańko:

„Inny słownik” nie opisuje słowa okowa, lecz okowy, gdyż współcześnie używa się go tylko w liczbie mnogiej. Dopóki funkcjonowała forma liczby pojedynczej, dopełniacz miał oczywiście regularną, bezkońcówkową formę oków, jak głowa – głów. Dziś, gdy używa się tylko liczby mnogiej, przewagę zyskała forma z końcówką -ów, jak warcaby – warcabów.

Ale czy rzeczywiście słowo okowa wyszło już z użycia? M. Malinowski słusznie zauważył, że forma okowów występowała już w XIX w.

Wyraz okowy (inaczej ‘łańcuchy, kajdany, pęta’) ma rodzaj gramatyczny niemęskoosobowy, taki sam jak (te) alkowy, (te) podkowy, tylko że w przeciwieństwie do nich nie występuje w liczbie pojedynczej. Sprawa z dopełniaczem istotnie nie jest taka jednoznaczna. Wprawdzie w słownikach ortograficznych znajdujemy wyłącznie formę (tych) oków, ale np. Słownik poprawnej polszczyzny PIW Stanisława Szobera (z 1961 r.) i Uniwersalny słownik języka polskiego PAN pod redakcją Stanisława Dubisza (z 2003 r.) stawiają sprawę inaczej − że można mówić oków albo okowów. Postaci okowów użył w „Ogniem i mieczem” Henryk Sienkiewicz: Idę Kozaków z waszych okowów uwolnić / By ich w tatarskie łyka skrępować! Muszę przyznać, że i mnie „lepiej brzmi” tych okowów. Forma ta powinna jak najszybciej trafić do nowych wydań słowników ortograficznych jako oboczna do (tych) oków.

Pewną intuicją do dalszych studiów może być decyzja autorów Słownika języka polskiego tzw. warszawskiego, którzy (t. 3, s. 745) uznali, że okowy ‚pęta żelazne, łańcuchy, kajdany; przen. jarzmo niewoli’ to — obok archaicznej formy pluralnej okowiny — forma rzeczownika rodzaju męskiego oków. Wśród przykładów brak jednak dopełniacza liczby mnogiej, który by był jeśli nie rozstrzygający, to istotny.

 

 

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Wyborczy bębenek?

Ucichł już kampanijny zgiełk w woj. podkarpackim, więc można zwrócić uwagę, że podobnie jak z czambułem i pohyblem, także z frazeologicznym bębenkiem coś się dzieje. Gazeta Wyborcza zatytułowała jeden ze swoich tekstów Pustawy wyborczy bębenek. Nieprosta sprawa.

Dodaj komentarz

Filed under frazeologia

Lektury kulturalne: „międlenie wora”

Jako bezpartyjny czytacz słów trafiam w różne miejsca logosfery, która bywa również cyberprzestrzenna.

Dziś na przykład publicystyka na tematy kulturalne, dziedzina: wystawiennictwo dzieł sztuki, dobór artystów, traktowanie ich przez galerie.

Pisząca opisuje czcze dyskusje [?] jako „międlenie wora”. Cytat z kontekstem:

Podstawą funkcjonowania każdej takiej placówki, czy to szara nowa jama czy szary stary zamek, jest twórczość artystyczna. Bez niej nie byłoby tego rodzaju instytucji, żadnej galerii, “pracy w kulturze”, wystaw budujących wizerunek i prestiż miejsca, karier dyrektorskich, kuratorskich celebrytów i chwalenia się polską sztuką za granicą. Działalność tych kulturalnych maszyn bez artystycznego paliwa byłaby jakimś zardzewiałym, żałosnym, nikomu niepotrzebnym skrzypieniem złomu. Instytucje wystawiennicze stałyby bez artystów puste. I do tego, zdaje się, instytucje zmierzają, nie płacąc artystom za wykonaną pracę.

Banały, upierdliwe banały i międlenie wora…a jednak jakoś wszyscy o tym zapomnieli odwracając sytuację do góry nogami. Przyjęto bowiem, że prezentacja pod szyldem instytucji/galerii jest sama w sobie wielkim osiągnięciem dla artysty. Przyjęli to dyrektorzy “wyróżniający” zaproszeniem do wystawy i artyści czujący się nim “wyróżnieni”. Przyjęto też, że sam (wątpliwy często) “prestiż uczestnictwa” zaspokoi potrzeby artysty. Domaganie się zapłaty za pracę to już nie tylko fanaberia artysty, to ewidentne naciąganie instytucji na dodatkowe, nieprzewidziane w budżecie koszty. To wręcz działanie na jej niekorzyść! Przyjęto, w końcu, że to permanentne żerowanie na cudzej pracy artystycznej usprawiedliwione może być łatwo “niskim budżetem projektu”. W ten sposób tłumaczy się okradanie artystów.

Autorka: Laura Pawela. Źródło.

No cóż. Trzeba by poprosić podwórkowych chuliganów i szkolnych / falowych / więziennych dręczycieli słabszych o opis i pragmatykę owego działania, wymienność / synonimię czasowników we frazeologizmie i tak dalej. Sprawdzić w Sieci. Opisać drogi metaforyzacji znaczenia czasownika międlić (w gardle mnie ściska) w kontekście słowiańskich technik obróbki lnu itd. Ale…

Dodaj komentarz

Filed under frazeologia, język polski, Uncategorized

Jerzy Pilch wspomina

W „Tygodniku Powszechnym” Jerzy Pilch pisze „Drugi dziennik albo Autobiografię w sensie ścisłym”.

W numerze 35 z 1 września 2013 r. opis wiślańskich zabudowań domowych:

leksyka - Pilch - Szlofka

Mnie najbardziej zainteresowały wielkie litery i Szlofka (Pralnia). No i sigła, która wręcz zastąpiła nazwę Wisły w nowej powieści J. Pilcha.

Szlofki nie znajduję w Słowniku gwarowym Śląska Cieszyńskiego. Pomocy! Zaraz zapytam Znawców i Miłośników Księstwa Cieszyńskiego i Śląska Cieszyńskiego (czy ten sam byt?).

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized